Kingdoms Associated Press



30/09/1465 Wielkie Mazowieckie Grzybobranie!



Kilka dni temu Kasztelan Księstwa Mazowieckiego, Pani Granius Rakowska ogłosiła Wielkie Mazowieckie Grzybobranie. Na forum pojawiła się mapa lasu, oraz szczegółowe zasady wzięcia udziału w zabawie.

Pomimo tego, iż grzybobranie rozpocznie się dopiero 1 października, losy umożliwiające wejście do lasu sprzedawane są już od dwóch dni i co najważniejsze schodzą jak przysłowiowe ciepłe bułeczki! Uczestnicy pisząc wierszyki, lub krótkie opowiadania mają szansę na zdobycie nagrody specjalnej oraz na uzyskanie tytułu Mistrza Obrządku Grzybobrania. Z krótkiej rozmowy przeprowadzonej z tajemniczym Leśnym Dziadkiem wynika, iż nagrody w konkursie są bardzo wartościowe, oraz, że na uczestników czyhają również pułapki i zadania, które muszą wykonać.
Do zabawy zaproszeni są nie tylko mieszkańcy Mazowsza, ale również i przebywający tam goście.

Zachęcamy zatem wszystkich do licznego przybywania do Księstwa Mazowieckiego oraz do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu!

Dla KAP
Ostry Ostrowski
Oraz
Pani Envie Orleańska

26/09/1465 Zadbaj o swoją duszę!

x

Kraków (KAP)
Od momentu wprowadzenia systemu grzechów, które zaczynają ciążyć na duszy, a których można pozbyć się poprzez spowiedź lub też kupienie odpustów, zastanawiano się co powoduje wzrost tychże grzechów. Szukałem w różnych miejscach, zadałem pytanie otwarcie - czy ktoś wie, co sprawia, że dany grzech ciąży nam bardziej na duszy? Nie uzyskałem odpowiedzi, stąd też ten krótki poradnik.

Nasi koledzy w angielskim KAP opublikowali jakiś czas temu następujący poradnik. Plotnik Hohenzollern-Sigmaringen von Leichtenstein wskazuje, aby wszystkie informacje uzyskać od swojego lokalnego proboszcza, jednakże jak wiemy - wielu z nas jest pozbawionych tego przywileju i wciąż oczekujemy na wybory, czy też zaaprobowanie wyników tychże.
Mamy następujące siedem grzechów śmiertelnych, a także postępowania, czy też wydarzenia zwiększające ich wymiar:

Pycha
Można uniknąć zapełniania się tego paska grzechu poprzez nie zajmowanie stanowiska administracyjnego, na które zostaliśmy wybrani, albo mianowani, a także poprzez noszenie małej ilości talarów przy sobie. Stanowiska wyłączone z tego to: radny księstwa, zarządca portu, trybun, załoga statku, barman, lekarz z gabinetem, dowódca armii, a także król danego kraju.

Chciwość
Można jej uniknąć poprzez posiadanie mniejszej ilości niż 500 talarów.

Zawiść
Można jej uniknąć poprzez posiadanie większej ilości niż 500 talarów.

Gniew
Można go uniknąć jeżeli nie nosimy broni, albo jakiegokolwiek narzędzia.

Lenistwo
Można jej uniknąć poprzez uczęszczanie na msze święte w parafii.

Obżarstwo i Nieczystość
Niesprecyzowane odnoszące się do jedzenia, picia i płci.

Z informacji zebranych przeze mnie, starano się rozwikłać tajemnicę tych dwóch ostatnich śmiertelnych grzechów, jednakże badania nie były okraszone wystarczającą konkluzją. Jeżeli będziemy mieć więcej informacji - poinformujemy was o tym

Dla KAP - Asasyn

24/09/1465 [Wywiad] Mam twardy tyłek



Wolbrom (KAP)

Żelazne zasady nowej pierwszej damy Księstwa Krakowskiego wzbudziły kontrowersje już od pierwszego dnia jej rządów. Jak sama przyznaje, nie lubi lenistwa, a do rady idzie po to, aby pracować. Ma twarde serce, nie poddaje się łatwo i jest... po prostu Olą. Z nową Kasztelan KK o dementowaniu kłamstw, Nowym Targu, planach rady i piractwie rozmawia Glorhia.


KAP: Dzień dobry, pani kasztelan... a może Olu?

Alssandra: Wolę Olu. Zdecydowanie wolę Olu *śmiech* i powiem szczerze, że dziwnie się czułam podpisując pierwsze wysłane listy jako kasztelan, bo nagle zamiast mojej „Oli” musiałam pisać „Alssandra” i dodawać swój tytuł. Tak, wiem, są ważniejsze problemy, ale dla mnie to mimo wszystko nowość i muszę przywyknąć, że przez następne dwa miesiące „Ola” musi chwilowo zniknąć. Więc jeśli możemy, to rozmawiajmy na równej stopie, będzie mi wygodniej.

KAP: Więc na równej stopie zapytam prosto z mostu: Twoja reakcja w karczmie po przeczytaniu wywiadu z ex chorążym była co najmniej zastanawiająca.

Bo spadłam ze śmiechu ze stołka? Nie martw się, nic mi nie jest, nawet siniak nie został. Osoba, która przez osiem (!) miesięcy nie potrafi zreformować armii, zrobić listy wypłat, stworzyć jednego rozporządzenia nagle udziela tak śmiesznego wywiadu, w którym próbuje się wybielić. Może ktoś się na to nabierze, ale osoby współpracujące z chorążym w ciągu tych 8 miesięcy doskonale znają prawdę. U nas na wsi w Krakowie *śmiech* mamy takie znane powiedzenie, że krowa, która dużo ryczy, daje mało mleka.

KAP: Co masz dokładnie na myśli?

W kilku ostatnich radach był pewien urzędnik, który lubił przechwalać się, jakim to jest specjalistą od armii i że tylko on ma kompetencje, aby armią sterować. Minęły bez mała cztery kadencje i jaki mamy skutek tego kierowania? Cisza zero odzewu, żadnego zainteresowania żołnierzami i wypłacanymi im pieniędzmi. Doproszenie się o wydanie zwykłego rozporządzenia graniczyło z cudem. A i tak się nie doczekaliśmy i z tego, co widzę, rozporządzenie nigdy nie powstało.

KAP: A jednak w wywiadzie twierdził coś zupełnie innego.

Czytam teraz forum rady z ostatnich miesięcy i wychodzą na jaw przykre rzeczy. Na przykład nawet kiedy chorąży dostał publiczne wezwanie do tego, aby stworzył listę swoich żołnierzy, których ma w armii w czasie konfliktu oraz wyliczył koszty, aby miecznik i podkomorzy mogli przekazać żołd i prowiant, to on kompletnie to zignorował. Proszę bardzo, pierwsze z brzegu wezwania Jaro do publikacji listy osób do wypłat oraz kosztów armii wystosowane przez różnych radnych: 28 sierpnia (Dpdp), 23 sierpnia (Envie), 5 sierpnia (Korleone), 2 sierpnia (Arlionx). Dalej mi się nie chciało szukać. Reakcja chorążego? Milczenie.
Jego aktywnością było żalenie się, że musi z własnych środków wypłacać żołdy i wyżywienie – ale gdy dostał jasną informację, że księstwo to zasponsoruje, to zamilkł, jakby los żołnierzy go nie obchodził. Zaczynam wątpić, czy w jego armii w ogóle ktoś stacjonował, skoro Jaro bał się przekazać radzie listę nazwisk do wypłat. Współpracowałam z nim wcześniej w radzie, a teraz widzę, co pisał na forum w ostatnich miesiącach – w obliczu tego wszystkiego nie da się traktować żadnych jego słów poważnie.

KAP: W karczmie wspomniałaś, że Jaro w wywiadzie kłamie o sytuacji w Krakowie podczas nieudanych buntów Asasyna i niewpuszczeniu armii do miasta. Jak to wyglądało z Twojej perspektywy?

Z mojej perspektywy? Proste, tak jak to było naprawdę. To, co teraz się powtarza w wywiadach w KAP, to zwykłe kłamstwo i manipulacje osoby żyjącej w swoim dziwnym świecie. A może nawet dwóch osób sądząc po propagandowej treści tego „wywiadu”. Przede wszystkim ujawnia też elementarny brak wiedzy niektórych osób – zarządzających armią! – na temat tego, jak ona w ogóle funkcjonuje. Armia nie może zostać wpuszczona do miasta podczas nieaktywności wójta, bo tylko on może wydać zezwolenie. Żalenie się, że „elity krakowskie” nie wpuściły armii do miasta jest więc śmieszne. Jak ktoś nieobecny albo ktoś, kto nie ma na to wpływu (przypomnę, że Rada też nie ma technicznej możliwości, aby to zrobić) miałby wpuścić armię? Magią? W Krakowie wójta nie było, więc może te śmieszne pretensje Jaro kierowane są do niego? Może chodzi mu o to, że po serii nieudanych buntów przeprowadzanych przez Asasyna rada nie wydała zgody, aby Jaro zaatakował miasto armią i wdarł się do środka siłą, zabijając obrońców strzegących wtedy miasta, a zamiast tego wolała powierzyć przejęcie miasta bardziej kompetentnej Greczynce? W kolejnych wyborach ja zostałam wójtem i miałam już swoją armię stacjonującą w murach miejskich, która chroniła stolicę. Przez dwie moje kadencje nigdy nie otrzymałam żadnej oficjalnej prośby o wpuszczenie armii Jaro do miasta. Zresztą był wtedy zajęty skakaniem armią po mapie księstwa, do tej pory nie wiem w jakim celu.

KAP: Więc były chorąży...

Nie, nie, nie! Dość o chorążym, szkoda inkaustu. Chciałam tylko oświadczyć, że kłamał, ale nie mam zamiaru marnować już na niego czasu. To księstwo czekają teraz dwa miesiące odbudowy armii, a i tak nie wiem, czy jej obecny stan nie kwalifikuje się bardziej do jej całkowitej reorganizacji. Struktury armii w zasadzie istnieją tylko na papierze, żołdy nie były wypłacane od dawna. Odbudowa czegoś takiego to może być syzyfowa praca. Będziemy o tym dyskutować w radzie, szukać rozwiązań, nawet jeśli oznaczać to będzie zrównanie wojska z ziemią i posadzenie nowych sadzonek. Tylko normalnych, zdrowych sadzonek, a nie takich toczonych przez robactwo i od pierwszego kiełka przesiąkniętych propagandą. Ale najpierw rzeczy, które już mamy przygotowane i zaczniemy je stopniowo wprowadzać.

KAP: Jak regulamin prac rady?

Jego przegłosowanie to działanie poprzedniej rady, my tylko dostarczyliśmy projekt do przedyskutowania. Regulamin zmienia to, co mi się w radzie najbardziej nie podobało: lenistwo radnych i niemożność ukarania takich osób. Każdy radny otrzymał mandat od społeczeństwa, a społeczeństwo oczekuje, że nie zostanie on zmarnowany przez zwykłych obiboków. Regulamin jest teraz bardziej liberalny w kwestiach wynoszenia informacji oraz procedury głosowań. Zaczynając kadencję chcę mieć pewność, że będzie pracowało, dyskutowało i głosowało 12 urzędników, a ci, którzy się będą obijać, dostaną upomnienie, naganę, odebrany dostęp do forum. Oczywiście nadal obowiązują również konsekwencje wynikające z ustawy urzędniczej. Zastanawiające jest to, że na nowy regulamin oburzają się wyłącznie niektórzy radni z listy opozycyjnej lub osoby, które w radzie nawet nie są. Jakby to możliwość lenistwa była dla nich priorytetem, a nie rzetelna praca.

KAP: Sama się nie boisz, że minie ci zapał do pracy, pojawi się zniechęcenie, a nagonka na forum obrzydzi rządzenie?

Nie. Nie jestem w radzie po raz pierwszy, przeszłam już taki chrzest bojowy, gdy miałam kryzys, bo nie doceniano mojej pracy w radzie i wszyscy mieli pretensje, że czegoś nie zrobiłam lub zrobiłam za późno. Kiedy się wyjaśniło, że problemy nie wynikają z mojej winy, to tylko jedna osoba miała odwagę przeprosić za swoje słowa. Więc nie, nie boję się nagonki na forum i zniechęcenia, bo już to przeszłam i mam teraz o wiele grubszą skórę. Nauczyłam się też skutecznie ignorować pewne osoby. Robić swoje i nie oglądać się na tak zwanych pieniaczy, to jest moje hasło na kolejne dwa miesiące. Jedynym powodem, dla którego mogłabym opuścić radę, jest nieprzewidziane wydarzenie z drugiego życia. Ale i tak wtedy nie zamierzam blokować miejsca, tylko zrezygnować, aby na moje miejsce weszła kolejna osoba z listy. I tego oczekuję od wszystkich radnych. Nie masz czasu: zrezygnuj, daj pracować innym.

KAP: A jak wygląda początek kadencji?

Zaskakująco. Spodziewałam się zalewu listów z żądaniami, prośbami, problemami, propozycjami i innymi -ami, a zamiast tego dostawałam głównie gratulacje. To bardzo miłe, kiedy piszą do Ciebie osoby z praktycznie drugiego końca księstwa albo Królestwa Polskiego, których nigdy na oczy nie widziałaś, ale oni zadali sobie trud, żeby sprawdzić wynik wyborów a potem się dowiedzieć, kto został kasztelanem i tego wyboru pogratulować. Dzięki temu już po trzech dniach nawiązałam kilka nowych znajomości.
Natomiast ze spraw formalnych nic zaskakującego się nie dzieje. Zapoznaję się z tematami w salach rady, odkopuję stare pomysły i dyskusje, szukam nowych projektów. I wysyłam multum listów. Na początek oczywiście zajmujemy się sprawami nie tyle najważniejszymi z punktu widzenia całej kadencji, ale na pewno najpilniejszymi: królowej, kanclerza, hetmana polnego. Te trzeba załatwić jak najszybciej, potem zająć się większymi projektami.

KAP: Czyli którymi? W dyskusji wyborczej padło kilka obietnic, stwierdziłaś, że część projektów macie już przygotowanych.

Mamy, gotowa jest ustawa o urzędnikach i dotycząca mobilizacji w wojsku, które już są lub zostaną przedstawione do dyskusji dla całej rady, aby także opozycja rzuciła na projekt świeżym okiem. Tę drugą chwilowo odłożymy ze względu na techniczne problemy z otrzymaniem dostępu do sztabu armii, gdzie zawarte są potrzebne nam informacje uzupełniające. Ale ustawa o urzędnikach to kwestia kilku dni.

KAP: Co się w niej zmieni?

Głównie zakres obowiązków i praw prokuratora oraz sędziego. Powstanie katalog możliwości, gdy prokurator może odrzucić wniosek, bo obecnie musi przyjmować wszystkie, nawet najgłupsze – co mieliśmy okazję obserwować ostatnio w sądzie. Ukrócimy też działania sędziego, który w nieskończoność przeciąga procesy. Zgodnie z sugestiami mieszkańców dodamy też zapisy o sprawach sądowych członków rodzin oraz przeciw samemu sędziemu. Nieznacznej zmianie ulegną również zapisy dotyczące innych urzędów, np. wyrzucimy nieaktualne punkty, nieżyciowe, od dawna niestosowane i nieprzestrzegane albo te, które zostały dość niefrasobliwie skonstruowane i dopuszczają różnorodność interpretacji.

KAP: To konieczne?

Tak, to następstwo zmiany regulaminu prac rady. Jeśli 12 osób rządzących księstwem i wybranych w wyborach ma cokolwiek w nim zmieniać, to powinni zacząć od siebie: wymagać od siebie pracy, a nie siedzenia na tyłku. Regulamin umożliwia ukaranie leniwych radnych, z których nie ma żadnego pożytku. Nowelizacja ustawy o urzędnikach będzie natomiast nakładała na nich obowiązki, które mają również pomóc we wspólnym rządzeniu księstwem i służbie mieszkańcom.

KAP: A współpraca z radnymi z drugiej listy?

Minęły dopiero cztery dni, zapytaj mnie o to za miesiąc. Jedno jest pewne: i opozycja, i moja lista będą musieli przywyknąć do szybkiego tempa prac.

KAP: Niektórzy się skarżą, że zostali wyrzuceni z Sal Rady...

Tak, przez admina forum. Widziałam oczywiste łamanie regulaminu forum ze strony jednego radnego, podejrzewałam łamanie regulaminu ze strony drugiego, więc zgłosiłam sprawę do wyższej instancji do zbadania. Ukarany został jeden radny, więc zaraz pojawiły się oskarżenia, że administracja nam sprzyja i jest na naszych politycznych usługach. Poziom tych zarzutów to oczywiście dno i dwa metry muru. Poprosiłam o interwencję świadomie, bo sama nie mogę przyznawać ostrzeżeń na forum, jestem użytkownikiem jak każda inna osoba. I jak każda normalna osoba wchodzę na forum, aby dyskutować na poziomie, a nie w obrzydliwym rynsztoku oskarżeń. Gdybym sama odebrała dostęp, to cały sztab klakierów krzyczałby na cały głos, że blokuję opozycję. A ja powiem prosto – będę zgłaszać każdy przypadek łamania regulaminu na forum. Nieważne, czy to forum ogólne czy zamknięte i czy się to komuś podoba czy nie. Jestem człowiekiem i wymagam szacunku do mnie jako do człowieka, a nie jako do osoby z przeciwnej strony barykady politycznej. Te dwa pojęcia trzeba rozróżniać. Jeśli ktoś nie umie zachować się kulturalnie, dyskutować na poziomie, szanować rozmówcy jako człowieka czy w jakikolwiek inny sposób łamie obowiązujące nas zasady, będę to zgłaszać.

KAP: Kultura to jedno, a zdolność do pracy to drugie. Twierdzisz, że wszyscy muszą przywyknąć do szybkiego tempa prac. Myślisz, że nowi radni, którzy są w radzie po raz pierwszy, podołają zadaniu?

Nie wiem. Nie znam ich, większość z listy Oscypka widzę pierwszy raz w życiu i pierwszy raz mam z nimi do czynienia. Zaskoczył mnie natomiast Pan Robomurlok, który mimo że pierwszy raz w Radzie, sam wyszedł z inicjatywą i podjął się trudnego zadania analizy PKKK i poprawki tego dokumentu. Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się więcej takich oddolnych inicjatyw, że nikt nie będzie czekał na gotowe. Nowi radni, to nowe umysły, świeższe spojrzenie, a tego brakuje w wielu radach. Na pewno niektórzy radni będą musieli nadrobić widoczne braki – zapoznać się przede wszystkim z obowiązującym w naszym księstwie prawem. Jego przeczytanie to absolutne minimum, jeśli chce się pracować w Radzie. Ale jak mówię: zapytaj mnie o to za miesiąc. Wtedy będziemy mogli ocenić, jak działają nowi radni z Oscypka i z Bez Nazwy.

KAP: Opozycja to Oscypek to Nowy Targ, a Nowy Targ to...

Miasto położone w Księstwie Krakowskim na geograficznym terenie Podhala.

KAP: … to kwestia buntów i konfliktów.

Możliwe, ale tylko dla grupki fanatycznych osób z obu stron barykady. Mam wrażenie, że całe Księstwo Krakowskie żyje w wielkich kompleksach – był kompleks Rebisa, kompleks Cylona, kompleks Akademii Krakowskiej, kompleks Burgrabiego, teraz jest kompleks Nowego Targu. To tylko te, które zaobserwowałam w ciągu ostatniego roku, gdy głębiej wsiąkłam w politykę. A na pewno w przeszłości było ich znacznie więcej. Tworzy się powoli też kompleks Krakowa. I mówiąc o kompleksie mam na myśli całkowitą fiksację na danym temacie, jakby osoby, które mu ulegają, nie mogły oddychać, bez odniesień do niego w każdej możliwej rozmowie, oczywiście odniesień negatywnych. Nie wiem i nie chcę wiedzieć, czy wynika to z zazdrości czy z chęci podsycania konfliktu, ale w obu przypadkach jest to chore zachowanie. Ktoś ma wyraźny interes w tym, aby budować mit konfliktu Nowego Targu. Nawet w radzie próbując dyskutować na różne tematy niezwiązane z NT, pojawiają się ciągle odniesienia do tego miasta. Chcemy wypowiedzieć nieaktualny przywilej królewski, który tylko ośmiesza nasze prawo – to zamach na NT! Chcemy powołać nową armię na miejsce rozwiązanej armii ex chorążego – to zamach na NT! Boję się zjeść potrawkę z owcy, bo zaraz wyskoczy karczmarz i powie, że to zamach na NT, bo owca pochodziła z podhalańskich pastwisk.

KAP: Więc wszystkiemu winien kompleks Nowego Targu a nie odwieczny konflikt?

Kompleks wynika z konfliktu. Z faktu, że kiedyś nie poszanowano prawa, bo uważano, że zdanie grupki osób jest od prawa ważniejsze, a potem je nagminnie łamano. Nowy Targ jest miastem Księstwa Krakowskiego a jego mieszkańcy takimi samymi ludźmi jak ci z Wolbromia czy Tarnowa. Nie są nadludźmi. Nie mają szczególnych praw i przywilejów. Nie są od nas lepsi, ani gorsi jako mieszkańcy – bo z zachowaniem zawsze jest różnie i wszędzie trafią się czarne owce. Owszem, niektórzy starają się tworzyć mit, że są lepsi i ważniejsi, starają się udowodnić, że znaczą więcej od kowala z Nowego Sącza czy botanika z Oświęcimia i że z tego względu mają mieć większe prawa i być traktowani jak święte krowy. Ale to są pojedyncze jednostki. W Krakowie też takich mamy, w Tarnowie takich mają, w Nowym Sączu, Oświęcimiu i Wolbromiu.

KAP: Dobrze rozumiem, że Twoim zdaniem to jednostki odpowiadają za konflikt?

W dużej mierze tak – jednostki go wywołały, jednostki go podsycają, bo najwidoczniej mają w tym jakiś interes. Dla jednych to okazja, aby trochę popluć jadem na forum, dla innych możliwość pokazania się szerszej publice. Kiedy ostatnio widziałaś dyskusję, która w pewnym punkcie nie nawiązała do tego miasta? Nawet w dyskusji o budowaniu władz na poziomie królestwa pojawił się wątek Nowego Targu. To nie jest fiksacja? Dla mnie to nie jest normalne i paraliżuje wszelkie inicjatywy. Bez względu na przyczynę, cel takiej fiksacji jest jeden: utrzymywać konflikt wiecznie żywy, nie dać o nim zapomnieć, bo wtedy zapomnieniu ulegną te jednostki. Przestaną być kojarzone jako przywódcy, prowodyrzy, przestaną być ważne, odejdą w zapomnienie, a nowe pokolenia nie będą o nich pamiętały. Chodzi wyłącznie o prywatne interesy. Nie o dobro księstwa, nie o dobro miasta, ani tym bardziej nie o dobro mieszkańców.

KAP: Więc co dalej z Nowym Targiem?

Może warto oddać głos nie jednostkom, ale tłumom i zapytać o to mieszkańców tego miasta. Tych, którzy spędzili tam rok, dwa, dłużej. Którzy znają jego kulturę, mieli okazję się w nią wkręcić lub wręcz przeciwnie, jest im obojętna. Czego tak naprawdę oczekują? A czego oczekują wolbromianie albo oświęcimianie? Co możemy zrobić dla krakowian albo tarnowian? Psia kostka, czemu wszyscy fiksują się na Nowym Targu, jak miast księstwa jest sześć?!

KAP: Ostatnia wojna pokazała, że nasze księstwo jest silne nie tylko dzięki mieszkańcom, ale i zawartym sojuszom.

Tak, to dwa fundamenty silnego organizmu – mieszkańcy, na których można polegać i sojusznicy, którzy zjawiają się w potrzebie. Albo sojusznicy, którzy na to miano nie zasługują. Poprzednia kasztelan i rada z pewnością wystosowała już podziękowania za pomoc, ale ja chciałabym podziękować czysto prywatnie. I Radzie Księstwa Mazowieckiego, i tym dzielnym wojakom, którzy przybyli walczyć z nami ramię w ramię. Mazowsze pokazało, że jest odpowiedzialnym sojusznikiem i jestem za to ogromnie wdzięczna. To uczy również w jakiś sposób pokory.

KAP: Pokory?

Podczas walk w Nowym Targu w karczmie jeden z nowotarżan powiedział, nawiązując do armii Noriela, z którą dzień wcześniej podeszliśmy pod miasto, że w żadnej wojnie nie da się zrekompensować nieudolnego dowództwa i że to zły dowódca przegrywa wojny, nie żołnierze. Podejrzewam, że próbował tym samym ośmieszyć Noriela i zmniejszyć morale naszego wojska. Ale teraz zaczynam się zastanawiać nad jego słowami, bo spójrz na to z tej strony: Księstwo Krakowskie miało w chwili konfliktu mobilną armię... no, powiedzmy że to była armia, pod dowództwem chorążego. A teraz pomyśl, że ta armia miałaby atakować mury miasta. Już nawet nie chodzi o prestiż, różnicę bonusów. Ten brak gwiazdek można było zrekompensować na inne sposoby, pakiety wojskowe, pełne uzbrojenie, maksymalna ilość żołnierzy. A teraz spójrz na potęgę doświadczenia, jaka przyszła z Mazowsza. I porównaj te dwie armie. Noriela i Jaro. Naprawdę, pokora to odpowiednie słowo.

KAP: Wojna się skończyła, a stan wyjątkowy trwa nadal. Co jest tego powodem? Kiedy stan nadzwyczajny się skończy?

Dwa czynniki. Pierwszy to unormowanie sprawy armii, która po ostatnich rządach jest jaka jest. Drugi to kwestia bezpieczeństwa, której nie mogę zdradzić publicznie. Zostały już podjęte działania, aby załatać dziurę, którą ujawnił ostatni konflikt. Kiedy się skończy? Na pewno nie we wrześniu.

KAP: Niektórzy wypominają, że to Mazowsze wygrało wojnę za Księstwo Krakowskie i że bez Mazowsza wojna trwałaby nadal albo jej losy potoczyłyby się zupełnie inaczej.

A co mają mówić? Że władze Nowego Targu popełniły szereg taktycznych błędów i zaledwie 4 dni wystarczyły, aby zdobyć miasto? Przegrani zawsze bronią się wszelkimi „ale” oraz „gdyby” i teraz jest tak samo. Nie każdy jest też w stanie docenić i szanować swojego przeciwnika, ale każdy przegrany szuka wymówek. Takie słowa mają jeden cel, próbę ośmieszenia Księstwa Krakowskiego, żołnierzy i wszystkich jego mieszkańców, próbę zrobienia z nich beznadziejnych ofiar losu, które przy pierwszym uderzeniu wołają o pomoc. Takie próby same w sobie są obrzydliwe, ale dla niektórych osób pozostają jedyną formą walki, na jaką ich stać. One nie godzą w Radę Księstwa, bo rady się zmieniają, ale we wszystkich tych, którzy złapali za miecze i walczyli za księstwo, za prawo, za jedność. Mazowsze użyczyło nam swojej armii z wysokim prestiżem. Doskonałego dowódcy i taktyka. Ludzi, którzy przybyli wraz z nim walczyć o naszą sprawę. Za to jesteśmy i będziemy wdzięczni, za to Mazowsze zasługuje na szacunek. To są fakty, po co to ukrywać albo tworzyć wokół nich jakieś propagandowe bajanie? Niektórzy tego jednak nie są w stanie pojąć, dla nich to niezrozumiałe, że za pomoc można podziękować i nie czuć się gorszym, kiedy się o nią prosi. Stąd te dziwne, śmieszne, ale i niestety trochę żałosne próby skłócenia mieszkańców.

KAP: Księstwo Krakowskie poradziłoby sobie samo?

Nie wiem. Na szczęście nie musieliśmy tego sprawdzać, bo dzięki pomocy sojusznika z Mazowsza udało się działania wojenne zakończyć... w dwa tygodnie? Wojna pokazała jednak i błędy, jakie popełniono z naszej strony. Teraz możemy je przeanalizować i w razie innego konfliktu już ich nie popełnić. To bardzo cenna wiedza. Poza tym jak mówiłam: siła sojuszy decyduje o sile księstwa. Nasze sojusze okazały się silne i to boli wszystkich przeciwników Księstwa Krakowskiego. Nie docenili sojuszy, nie docenili potęgi honorowego zachowania. Zabrakło im pokory.

KAP: Tobie nie zabraknie? Będziesz pokornym kasztelanem?

Pokornym tak, ale nie oznacza to, że dam sobie wejść na głowę. Niespełna kilka godzin po wyborze pewien osobnik już próbował mną manipulować, wysyłając list z fałszywymi w moim odczuciu gratulacjami i propozycją pomocy w zakresie prawa. Ale że pieniaczy ignoruję i się na nich nie oglądam, grzecznie tylko podziękowałam za gratulacje. Chyba ta eksplozja kultury go przeraziła, bo na razie mam święty spokój i nie zalewa mnie listami. Na forum już go zablokowałam dzięki fantastycznemu poradnikowi pana Cholewy (niestety chyba już zniknął, bo teraz nie mogę go znaleźć [poradnik, nie pan Cholewa – przyp. red.]), więc nie muszę czytać wypisywanych bzdur. Ale pokora stawia też inne warunki: trzeba mieć twardą rękę, twardy tyłek i twarde serce, a przy tym pozostać sobą.

KAP: I jesteś? Nadal tą osobą, która na forum wypowiadała się często bardzo emocjonalnie?

Nie, tamta dostała kopa w tyłek już dawno. W polityce mało kto ma odwagę powiedzieć, że się pomylił, że przeprasza. Spójrz na ostatni spór o regulamin prac rady. Sama udowodniłaś, co zostało zmienione i że jeden z anonimowych rozmówców kłamał i pluł się o nieistniejące zmiany. Przeprosił? Nie miał odwagi. Tutaj emocjonalność się nie sprawdza, bo ludzi nie obchodzą twoje emocje. Oni chcą efektów, realnych działań, czasem oczekują, że radny musi być jak zwykłe koło w trybiku – ruszać się wedle ustalonego mechanizmu, nie patrzeć w boki, nie kombinować, nie szukać zmian, nie naprawiać na siłę. I dobrze, bo ani płaczem, ani śmiechem nie zmieni się księstwa.

KAP: A czym się zmieni? Hasłami o pracy zamiast lenistwa?

Hasłami można wygrać wybory, a to i tak nie zawsze. Zamiast haseł – trzeba działać. Zamiast wypisywać elaboraty na forum – trzeba działać. Zobacz, kto wygrywa wybory, nie tylko do rady, ale i na stołek wójta: ludzie, którzy mają pomysł i konkrety. Którzy mówią prosto z mostu – zmienimy to, to i to, bo mamy już gotowe projekty ustaw. Przeprowadzimy takie i takie konkursy i turnieje w mieście, bo mamy już zebrane nagrody. A nie ludzie, którzy mówią, że „chcą” zmienić to, to i to, ale nie poczynili do tego żadnych przygotowań.

KAP: Bez Nazwy wygrało, bo miało konkretne rozwiązania a nie lanie wody?

Z pewnością był to jeden z powodów naszej wygranej.

KAP: I te konkretne rozwiązania zadziałają?

To pokaże czas, tak jak pokazywał na przykładzie dziesiątek rad przed nami i pokaże na przykładzie dziesiątek rad po nas. Może czasem będą to działania, które po miesiącu okażą się nieefektywne, bo ładnie wyglądają na papierze, a w rzeczywistości już nie bardzo. Czasem takie, które w danej chwili wydają się i są odpowiednie, ale po pół roku przestaną nimi być i wtedy znów należy je lekko zmienić i dostosować do zmieniającej się sytuacji. W większości zaproponowane rozwiązania się sprawdzają i działają bardzo długo. Nawet jeśli znajdzie się grupka, która zawsze będzie wszystko komentować i narzekać – z frustracji, strachu, że zostanie zapomniana, dla samej zasady komentowania i narzekania, z przekonania o własnej wielkości i nieomylności. Wiesz co mi się bardzo podoba w naszym systemie władzy? Że to nie ta narzekająca grupka ustala zasady, ale wszyscy mieszkańcy księstwa, którzy chodzą na wybory.

KAP: Ta grupka też chodzi na wybory i ma własny głos. Nieistotny?

W wyborach każdy głos jest równy, niezależnie od tego, ile elaboratów napiszesz na forum i ile jadu z siebie wylejesz. No, możesz mieć senatkę, ale to niewiele zmienia. Przed wyborami rozmawiałam z kilkoma osobami, nie tylko z Księstwa Krakowskiego, o naszym systemie prawa. I wskazywali na jedno: że niekiedy jest kompletnie nieżyciowe. Napisane lata temu, dostosowane do tego, co było lata temu, a nie patrzące w przyszłość. Może kiedyś coś działało, ale dzisiaj nie działa. I trzeba to zmienić, a nie bronić gniotów za wszelką cenę, bo „jestem tego autorem” albo „bo wprowadzono to za moich czasów”. Czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają i rzeczywistość się zmienia.

KAP: Jedne wybory wygrałaś, mimo że to Twoja pierwsza stworzona lista. Wcześniej byłaś zwykłą radną. Planujesz dalszą karierę polityczną?

Nie. Te dwa miesiące wystarczą, w połączeniu z poprzednią działalnością rady to wystarczająca dawka polityki. Nie chcę być kiedyś jednym z tych krzykaczy, który najwięcej jazgoczą, ale nie mają odwagi samemu zostać kasztelanem i pilnować prac rady... albo z kretesem przegrywają kolejne wybory. To o czymś świadczy, że mimo jazgotu nikt nie chce z nimi współpracować, ani ich wybierać na stanowiska. Nie chcę być takim hipokrytą. Po skończonej kadencji pędzę nad Bałtyk pływać z piratami. Może wrócę do Małopolski z papugą na ramieniu i opaską na oku.

KAP: Kasztelan piratem?

W Księstwie Krakowskim byli już kasztelanowie złodzieje, kasztelanowie ofermy, kasztelanowie widmo, kasztelanowie pijacy, więc czemu ma nie być kasztelana pirata? Poza tym wtedy już nie będę urzędnikiem, a drzwi do polityki będą zamknięte na siedem spustów. Nie chcę stać w miejscu, ciągle babrać się w politycznym bagnie i wysłuchiwać jęków tych samych osób. Przecież od tego można zwariować albo, nie daj Arysto! stać się dokładnie taką samą osobą. Renesansowy świat jest ogromny, daje wbrew pozorom mnóstwo możliwości. Można być piratem, można kasztelanem i wójtem, można żołnierzem i najemnikiem, można bandziorem i złodziejem, można spokojnym krawcem. Częścią z nich już byłam, częścią chcę dopiero zostać. Ważne, aby nie zatrzymać się na murze, którego nie da się przejść tak łatwo.

KAP: A co dla Ciebie jest takim murem?

Kiedyś była nim posada wójta. Dzisiaj... przykro mi, ale nie mogę publicznie zdradzać swoich słabości *śmiech*

KAP: Zabrzmiało co najmniej tak, jakbyś miała jakąś słabość na tle miłosnym...

Może tak, a może nie. Kasztelan ma na głowie tyle spraw, że te sercowe odchodzą na dalszy tor. Niemniej nigdy nie przykładałam szczególnej wagi ani do przynależności rodowej, ani do kwestii małżeństw. Ani tym bardziej szlachty. U nas zresztą ona już praktycznie nie istnieje. Mam wrażenie, że ludzie noszą swoje nazwiska z przyzwyczajenia, zupełnie zapominając, do czego zobowiązuje bycie szlachcicem.

KAP: Szlachta Małopolska nie istnieje? Dość odważne stwierdzenie jak na osobę, która do szlachty nie należy.

Tak uważam. Udowodnił to zresztą ostatni sejmik, na którym „oszałamiająca frekwencja” wręcz porażała. Udowadnia to z każdym dniem brak aktywności księżnej. Udowadnia to sama szlachta, która nie ma na siebie pomysłu i wegetuje. Nie wiem, może to jakaś odważna rada powinna wstrząsnąć szlacheckim światem w posadach, zburzyć wszystko do fundamentów, zaorać i zasiać nowe pokolenie szlachciców, skoro oni sami się sobą nie interesują?

KAP: Na przykład Twoja rada?

Moja, następna, jeszcze następna. Raczej jedna rada tego nie zrobi. Ale i nie dowiemy się, jeśli nikt nie spróbuje.

KAP: Chcesz orać armię, orać szlachtę...

Nie chcę orać szlachty, mówię tylko, że aby ją rozruszać, potrzeba radykalnych działań.

KAP: … co jeszcze jest do zaorania w Księstwie Krakowskim?

Mnóstwo pól uprawnych, które zaniedbano w czasie ostatniej wojny.

KAP: A poza polami?

Sama reforma armii to ogromna praca. Skończymy jedno, rozejrzymy się za drugim projektem. Część małych zmian już wprowadziliśmy lub wprowadzamy. Wielkie reformy wymagają czasu, a czas topnieje z każdym dniem.

KAP: Rada nie marnowała jednak czasu, gdy głosowała nad uchyleniem przywileju królewskiego.

Bo nie było na co go marnować. Przywilej powinien zostać dawno zniesiony, bo w swojej obecnej formie wyglądał co najmniej śmiesznie, zwłaszcza w kontekście powołania aktywnych Kanclerzy Księstwa Krakowskiego, którzy przejęli funkcje dyplomatyczne. Król-figurka nie jest nam potrzebny. Zresztą to też potwarz dla samego króla. Czasy pokazały, że w naszym księstwie instytucja takiego przywileju się nie sprawdziła ani w przypadku Cylona, ani Ktostakisobie. Już chyba lepiej sprawdziłyby się przywileje osobiste, przywileje dla osoby, nie dla stanowiska. Coś jak personalnie nadawany tytuł honoris causa na Akademii Krakowskiej.

KAP: Której jesteś jednym z dziekanów.

Owszem. Jak mówiłam – nie lubię stać w miejscu. A na Akademii można się uczyć dyskutować, można uczyć się zarządzać i przede wszystkim można uczyć się odpowiedzialności.

KAP: Albo zostać rektorem zamiast piratem...

Albo rzucić w podstępną redaktor kałamarzem *śmiech* Nie planuję kariery akademickiej, bo nie mam cierpliwości do wypracowań, jakie są tam często wypisywane podczas obrad senatu, nie mam cierpliwości do niektórych członków społeczności akademickiej, a słuchanie ich wypowiedzi tylko przyprawiałoby mnie o ból głowy. Obecny rektor miał na tyle dużo czasu, aby do tego przywyknąć, więc i doskonale sprawdzi się na tym stanowisku w czasie kolejnych kadencji. Ja jestem tylko skromnym doktorem, który powoli zdobywa kolejne umiejętności w systemie edukacji uniwersyteckiej.

KAP: I tym akcentem skończymy naszą rozmowę ze skromną panią doktor i pokorną kasztelan o twardym tyłku.

Tak, cała ja *śmiech*. Chciałam też pozdrowić wszystkich, którym udało się tu wytrwać. Macie u mnie piwo w krakowskiej karczmie!

Dla KAP - Glorhia

19/09/1465 Propozycje zmian w Mazowieckiej Akademii Nauk



Kraków (KAP)

Dnia 15 września tego roku, Rebis Macedoński zaproponował zmiany na Mazowieckiej Akademii Nauk. Zmiany są podyktowane tym, że jakoby obecnie nie wiadomo jaki jest skład uczelni, nie wiadomo kto, kiedy i dlaczego wykłada. Dodatkowo, Rebis wnioskuje o stworzenie dziekanatów, list wykładowców, a długofalowo samorządnej organizacji, która by zarządzała Uniwersytetem - podobnie jak w Księstwie Krakowskim. Jak to wskazał pomysłodawca: "Mądrze skonstruowany oraz zarządzany system edukacji w księstwie może oraz przede wszystkim powinien być magnesem powodującym imigrację do danego Księstwa"
Rebis Macedoński wskazał szczegółowo projekt, który zakłada:
- reorganizację wydziałów - z obecnych 7 na 6 (3 po 6 przedmiotów, 1 z 7 przedmiotami i 2 po 14 przedmiotów), gdyż jak wskazał pomysłodawca: "Otóż takie rozmieszczenie przedmiotów spłaszcza różnice międzywydziałowe w ilości przedmiotów";
- stworzenie dziekanatów, jako osobnych miejsc, gdzie trzymane byłyby listy uprawnionych do wykładania etc;
- uaktualnienie listy wykładowców;
- system stopni naukowych (niesprecyzowany);
- zmiany dotyczące kar za nieobecności;
- powołanie samorządnej jednostki zarządzającej uniwersytetem, której dążeniem będzie: "(...)docelowo praca nad nowym statutem uczelni";

Co ciekawe, Rebis Macedoński nawet wskazał, że możliwa jest zmiana nazwy Mazowieckiej Akademii Nauk:
"Być może w grę wejdzie również zmiana nazwy uczelni o ile będzie taka wola grona akademickiego. Przykładowo zmiana z Mazowiecka Akademia Nauk, co brzmi dość pretensjonalnie na Uniwersytet Warszawski lub coś w tym rodzaju."

Początkowo propozycja spotkała się z niechęcią, gdzie wskazano, że Rebis planuje zrobić na Mazowszu drugą Akademię Krakowską, że propozycja nie została nawet skonsultowana z obecnym Rektorem Amebem (który nomen omem zasiada w Radzie Księstwa). W odpowiedzi jednak, pani Arilla Macedońska odpowiedziała oponentom proponowanej zmiany:
Co do Ameba, to owszem objął Uniwersytet-układa plan wedle swojego uznania, obstawia wykładowców wedle swojego uznania i akceptuje wykłady w godzinach wedle swojego uznania (uzgodniona jest godzina 19, w praktyce bywa zupełnie inaczej). Nie ma prorektora, nie ma dziekanów, nie sa uzupełnione żadne spisy wykładowców.
I żeby nie było - próbowałam z Rektorem wyjaśnić te kwestie i kilka innych, które w zasadzie już wyglądają jak zwykle zaniedbania (np. mamy 18 września i zupełny brak planu na kolejne dni), jednak w momencie kiedy odpowiedzi stały sie niewygodne, to zupełnie przestał odpowiadać na listy.

Na obecną chwilę dyskusję ukróciła kasztelan księstwa - Granius Rakowska:
MAzan potrzebuje pomocy, niestety wszystko kuleje, brak nominacji wstrzymuje dalszy rozwój studentów, a przecież prace doktorskie to przepustka do samodzielności naukowej, dlaczego mamy wstrzymać rozwój i dalej tkwić w epoce kamienia łupanego?
Piękny projekt.

Co ciekawe, w żadnym momencie swojego projektu Rebis nie wspominał o pracach doktorskich - pomysł jest autorski i na tę chwilę dotyczy wyłącznie Akademii Krakowskiej.

Więcej informacji możecie uzyskać tutaj:
http://forum.krolestwa.com/viewtopic.php?p=91357847#91357847

Dla KAP - Asasyn


14/09/1465 Wywiad z byłą Kasztelan Księstwa Krakowskiego - Currarą



Kraków (KAP)
Wywiad odbył się na mrocznej dróżce w puszczy między Wolbromiem i Krakowem, gdy księżyc w pełni zmuszał wilki do wycia, a inne zwierzęta leśne drżały w strachu, aby tylko przetrwać noc. Pobliska polana idealnie pasowała na piknik przy bezchmurnym niebie, gdzie przy sławnym już serniku i samogonie własnej roboty podjęto rozmowę.

KAP
Jak minął dzień?

Currara
Wyjątkowo spokojnie.

KAP
Lepiej jest teraz, czy lepiej jest z władzą?

Currara
Teraz, nie mam już takich zmartwień jak wcześniej. Robię to co chcę i nikt nie patrzy na to co robię.

KAP
Po ostatnich decyzjach rady księstwa ciężko powiedzieć, aby ktokolwiek patrzył na to, co robicie.

Currara
Może tak, może nie. Mimo to, będąc Kasztelanem czułam się wiecznie obserwowana.

KAP
To w takim razie żałujesz tego, że startowałaś na kasztelana?

Currara
Nie. Dało mi to dodatkowe doświadczenie. Teraz wiem, na kim mogę polegać, a kto mnie zawiódł.Wiem również, że bycie kasztelanem to ciężka praca wymagająca dużego poświęcenia, dlatego nie zamierzam ponownie nim zostać. Mogę pomóc w Radzie, ale nie zostać Kasztelanem.

KAP
Więc na kim można polegać, a kto zawiódł?

Currara
Na tych co mnie wspierali w chwilach słabości, mogę polegać. A zawiedli mnie Ci, co obiecali pomoc, a gdy jej potrzebowałam nie chcieli mi jej udzielić. Poznałam w tym czasie sporo osób, którym, jak się okazało mogę ufać i mogę prosić o pomoc, a one nie odmówią, tylko wysłuchają, doradzą. Nie byli to przyjaciele przed moją kadencją, w trakcie je poznałam, a teraz śmiało mogę powiedzieć, że zachowali się lepiej niż moi przyjaciele.

KAP
Rada nic nie pomagała?

Currara
Część osób tak, część wręcz przeciwnie.

KAP
Opowiesz nam o tym więcej?

Currara
Muszę?

KAP
Tak

Currara
Wolisz wersję z pomaganiem czy odwrotną?

KAP
Tę drugą.

Currara
Czyli mam opowiedzieć o tej gorszej stronie. Jak wiadomo było od początku, druga lista nie była zadowolona z wyników wyborów. Osoby z tej listy konsekwentnie od początku mojej kadencji nie zgadzały się z moimi poglądami, propozycjami oraz tym co chciałabym zrobić. Ja nie jestem osobą co niszczy ludzi, krytykuje oraz bardzo głośno komentuje czyjeś czyny. Mnie od początku krytykowano, a czasem można nawet powiedzieć że niszczono. Każdy mój pomysł co zrodził się w mojej głowie albo był zaproponowany przez zaufaną przeze mnie osobę spotykał się tylko i wyłącznie z krytyką, głównie jednej osoby. Wszystko co robiłam, według tej osoby, było niezgodne z Edyktem, niezgodne z prawem. Miałam wrażenie, że ta osoba poniża moją osobę również z tego drugiego świata. Ciężko było przez to zrobić coś, co mogłoby zmienić cokolwiek w Księstwie Krakowskim. Inni Radni bali się wypowiadać, bo bali się tej wiecznej krytyki, wypominania i wytykania niedociągnięć. Bo jak wiadomo, tylko ta jedna osoba zna się na wszystkim najlepiej i wszystko wie. Nie tylko ja tego doświadczyłam, inni Radni również mieli dość pracy w Radzie, bo po co się wysilać, jak od razu pomysł zostanie zmiażdżony? Tak więc, praca w Radzie była ciężka i cokolwiek w niej zrobić było wyjątkowo ciężko. Ja chciałam żeby listy z których startowaliśmy do Rady nie dzieliły naszego zdania, bo naszym wspólnym celem było dobro Księstwa Krakowskiego. Niestety nie było to możliwe za mojej kadencji. Mimo moich starań by się coś polepszyło, coś zrobiło, nie dało się. Ja na końcu się poddałam, bo nie widziałam sensu walki. To była walka z wiatrakami

KAP
No mimo paru potknięć, jak chociażby dwie uchwały przepchnięte niedawno, to mamy też pewien sukces z konfliktem z Nowym Targiem. Chyba, że jest coś, czego nie wiemy?

Currara
Rada informowała o wszystkich poczynaniach na forum. Nic nie zostało utajnione. Asasynie, ja nie chciałam wojny z Nowym Targiem. To była dla mnie ostateczność. Więcej na ten temat nie powiem.

KAP
Więc jak? Ktoś na wojnę naciskał?

Currara
Wielmożny Pan z Krakowa, co nigdy go nie opuszcza. Każdą wojnę komentuje ze swojego wygodnego krzesła w karczmie. Dowódca Armii "Wielka Chorągiew Ziemi Krakowskiej". Największy znawca Prawa Księstwa Krakowskiego. Osoba nieomylna w żadnym temacie. Człowiek przewidujący przyszłość i przebieg każdego zdarzenia. Imienia tej osoby mówić nie muszę

KAP
Cóż, dostał zaufanie kolejny raz. Możesz wytłumaczyć mi ogrom intelektualny jaki wsadziliście w napisanie uchwały, która znosi nam jarzmo lennika?

Currara
Asasynie, cały czas naciskasz na to, a ja po prostu boję się, że jak ten wywiad się ukaże, to po paru dniach krzykacze na forum nie zostawią na mnie suchej nitki, wyciągną na mnie najgorsze brudy, aby po prostu oczyścić się z własnej winy. Może Ciebie nie obchodzi moje bezpieczeństwo, albo nawet to jak się będę czuć, bo Ciebie nic nie obchodzi, ale ja się po prostu boję, że jak powiem prawdę, to mnie zaszczują... Wiem jednak, że nie dasz mi spokoju, powiem wprost: Pan Pawo domagał się wojny, teraz broni tego jak lew na forum i twierdzi, że to decyzja Pani Kasztelan.

KAP
No tak, to staje się coraz bardziej jasna sytuacja z jaką mieliście do czynienia w Radzie. Jedna rzecz mnie jednak wciąż nurtuje, gdyż składałem kilka razy propozycje dotyczące zmian systemowych dotyczących urzędu burgrabiego, dlaczego na ten temat nie rozmawialiście?

Currara
Po co rozmawiać na temat, który i tak zostanie zmiażdżony w zalążku?

KAP
Ponieważ obywatel księstwa podnosi kwestie ważne dla księstwa, gdzie niekorzystna umowa podpisana przez poprzednią radę uprzywilejowuje jedno z miast - kosztem innych. To tak jakbyś powiedziała: 'nie obchodzi nas zdanie mieszkańców'.

Currara
Ja nie piszę esejów na forum, a osoba co niby się zna, od razu wyrzuci milion argumentów przeciwko. To jest męczące, nikt nie chciał się wypowiedzieć, bo i tak zostałby skrytykowany i poszczuty sądem, bo nie działamy zgodnie z Edyktem

KAP
No tak rozumiem, nawet teraz muszę iść do sądu cywilnego, aby udowodnić, że burgrabia zarabia 700 talarów.

Currara
Tak, zarabia, ma to zapisane w swojej umowie.

KAP
Tak? Bo wydaje mi się, że Pawo przekonał wszystkich, że robi to za darmo...Do rzeczy jednak. Powiedz mi, jak przewidujesz jak będzie się rozwijać sytuacja z Nowym Targiem?

Currara
Widzę wojnę, kolejną, następną i jeszcze jedną.

KAP
A widzisz może rozwiązanie jakiekolwiek tej sytuacji?

Currara
Muszą się dogadać, innego rozwiązania nie widzę. I każda ze stron będzie musiała się poświęcić, nie jednostronnie, ale obu.

KAP
Cóż, mieliście szansę to zrobić, następnym razem Mazowsze może odmówić pomocy.

Currara
To już nie mój problem. Ja zostałam zakrzyczana przez radnych, że nie mogę prowadzić wraz z moim bratem Dpdp rozmów z Nowym Targiem. Podczas początkowych rozmów, dopóki Rada nie kazała ich przerwać, zastosowałam coś, co Pawo uważał za idealne, czyli zmuszenie ich do poddania się. Zaproponowałam to i co? Jednak nie pomogło, więc osoba tak nieomylna jednak się pomyliła

KAP
Jedna rzecz mi jeszcze umknęła podczas kadencji rady... możesz mi wytłumaczyć dlaczego Pawo został mianowany 'pełniącym obowiązki' Wojskiego, a nie po prostu Wojskim?

Currara
Gdyż nie miałam dostępu do biura, a wojski był bardzo potrzebny na już. Ogólnie był problem z biurami.

KAP
Powiedz mi, co uważasz w tej kadencji za swój największy sukces? A co za największa porażkę?

Currara
Sukces, że dotrwałam do końca kadencji, oraz że drgnął prestiż do góry, a to było ciężkie do zrobienia. Porażka, że na końcu się już poddałam i nie miałam ochoty na wywody wszechwiedzących Radnych

KAP
No nie dziwię się jeżeli nawet do teraz się boisz, to faktycznie musiało być ciężko. Wspomniałaś jednak, że miałaś pomysły podczas kadencji. Możesz się jakimiś podzielić? Albo chociaż powiedzieć, co byś zmieniła, gdybyś mogła podczas tej kadencji?

Currara
Podczas gdy granice były zamknięte z Nowym Targiem, to chciałam ustawę repatriacyjną dla tych osób, co chciały mieć dostęp do Uniwersytetu oraz co chciały się przenieść do innego miasta, dać dofinansowanie do kupna pola, by nie były bardzo stratne w związku z przenosinami.
Nie chciałam prowadzić wojny z Nowym Targiem, chciałam inne rozwiązanie, początkowo rozmowy. Niestety ten pomysł nie wypalił, gdyż było wielkie oburzenie niektórych Radnych. Innym pomysłem była tzw ustawka, która miała być walką o honor dla dwóch stron i w tym momencie to wygrana strona dawałaby warunki umowy pomiędzy stronami. Walka ta miałaby się odbyć na nodzie, by żadna ze stron nie miała dodatkowych bonusów. Dla mnie to rozwiązanie było najbardziej sprawiedliwe dla obu stron. Jeżeli Nowy Targ by wygrał, dostałby przywilej taki, jakby oni chcieli, a jeżeli wygrałoby Księstwo Krakowskie, to Nowy Targ musiałby się poddać tylko i wyłącznie woli Księstwa.
Nie tylko ja miałam pomysły. Inni Radni również, ale komentarze jednego z Radnych powodowały, że dalsze rozmowy były bezsensowne, bo wszystko co było zaproponowane, było złe.

KAP
Z drugiej strony jako kasztelan miałaś prawo odebrać mu dostęp do rady, czyż nie? Dlaczego tego nie zrobiłaś?

Currara
Początkowo Pan Pawo nie miał dostępu do żadnego forum, w tym do Sali Rady, a jego propozycje, komentarze oraz uwagi były przekazywanie przez Radną Envie, z którą się kontaktował listownie i ona pokazywała nam jego korespondencję. Dziwi mnie jedynie fakt, że były to listy zaadresowane do mnie, a ani jeden nie był dostarczony bezpośrednio do mnie. To wyglądało, jakby Pan Pawo zrobił z Pani Envie sługę do pokazywania listów do mojej osoby

KAP
Dziwne, zdawało mi się, że za coś takiego Elera dostała karę. Powiedz mi, jak przewidujesz będzie wyglądać praca w tej radzie?

Currara
Nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że nie będzie podziału na listy, jaki się utworzył za mojej kadencji. Ja nie chciałam tak pracować, ale widać innym zależało nie na współpracy. Nie chciałabym aby ówczesna Rada blokowała mieszkańców Nowego Targu z informacjami i żeby wszystkie informacje były przekazywane w Salach Rady, a nie poza nią. Takie zachowanie byłoby dla mnie bezczelne i nieodpowiedzialne. Każdy członek Rady ma prawo wiedzieć o czym się dyskutuje i co się dzieje, jeżeli zostanie to odebrane osobom z listy Oscypek, to się zawiodę na nowej Pani Kasztelan.

KAP
Nie obawiasz się, że znów jeden radny zdominuje wszystko?

Currara
Wiem, że może się tak stać. Ale teraz to już nie mój problem tylko obecnie panującej władzy

KAP
Co możesz mi powiedzieć na zarzuty pod kątem twojej osoby, że ktoś tobą sterował?

Currara
Może i tak było, ale mam swoje zdanie, którego nie zmieniam. Jeżeli coś było proponowane przez moją osobę, to tylko to, co ja uważałam za odpowiednie i nadające się do dyskusji. Myślisz pewnie, że chodzi o plotki, że to Ty mną sterowałeś. Może po części tak było, jak dobrze pamiętasz, dużo rozmawialiśmy i dyskutowaliśmy na temat różnych rozwiązań. Ja wszystko co mi powiedziałeś przyjmowałam do wiadomości, ale to co chciałam powiedzieć na Salach Rady, wybierałam pod kątem przydatności i słuszności. Chciałam Ciebie słuchać, bo jesteś dla mnie osobą kompetentną pod względem prawa, wiem, że się na tym znasz i zaufałam w Twoje słowa. Nie wszystkie propozycje co mi wrzuciłeś do głowy zostały dyskutowane na forum Rady, ponieważ nie wszystkie były dla mnie potrzebne, bądź wnoszące coś nowego.

KAP
Jakie masz rady dla nowej kasztelan?

Currara
Żeby nie dała sobie podzielić Rady na listy, a zrobiła wszystko, by cała Rada tworzyła jedność. I mam nadzieję, że nie zaprzepaści tego, że zaczął się wyrabiać już prestiż dla naszego Księstwa. To ciężka i długa praca. Dopiero na sam koniec kadencji udało mi się dźwignąć go do połowy gwiazdki.

KAP
Dziękuję za wywiad


Dla KAP - Asasyn


+

Cours

Product Price Variation
Loaf of bread 5.94 -0.02
Fruit 9.38 -0.09
Bag of corn 3.08 0.08
Bottle of milk 9.52 -0.26
Fish 18.03 -0.03
Piece of meat 14.88 -0.22
Bag of wheat 10.95 0.04
Bag of flour 12.59 -0.38
Hundredweight of cow 22.57 0.13
Ton of stone 10.69 0.07
Half-hundredweight of pig 15.36 0.01
Ball of wool 10.78 0.01
Hide 16.08 0.02
Coat 49.5 0
Vegetable 9.7 -0.96
Wood bushel 4.33 0.13
Small ladder 20.02 -0.04
Large ladder 61.81 0.12
Oar 20.63 0
Hull 36.49 0
Shaft 8.47 0
Boat 103.4 0
Stone 31.19 -0.04
Axe 145.48 1.45
Ploughshare 15 0
Hoe 30 0
Ounce of iron ore 11.09 -0.07
Unhooped bucket 22.1 -0
Bucket 36.49 -0.04
Knife 17.85 0.13
Ounce of steel 47.08 0
Unforged axe blade 54.14 0
Axe blade 119.69 0
Blunted axe 128.6 9.87
Hat 49.65 -0.22
Man's shirt 120.85 2.12
Woman's shirt 122.4 0
Waistcoat 140.87 0.38
Pair of trousers 74.06 -0.03
Mantle 262.99 0
Dress 262.51 0
Man's hose 47.02 -0
Woman's hose 45.37 0.08
Pair of shoes 27.65 0.19
Pair of boots 86.55 -0.05
Belt 40.99 -0
Barrel 13.54 -0.01
Pint of beer 0.86 0
Barrel of beer 62.76 0.02
Bottle of wine 2.31 0
Barrel of wine N/A N/A
Bag of hops 19.34 0
Bag of malt 10 0
Sword blade 101.19 0
Unsharpened sword 169.69 0
Sword 151.99 0.04
Shield 29.81 0.97
Playing cards 78.23 0
Cloak 167.29 0
Collar 69.96 0
Skirt 140.12 -0.25
Tunic 223.13 0
Overalls 114.24 -0
Corset 115.68 -0.02
Rope belt 53.86 0
Headscarf 47.72 0
Helmet 164.88 0
Toque 45.53 0
Headdress 79.86 0
Poulaine 66.13 -0.01
Cod 11.36 0
Conger eel 12.67 0
Sea bream 18.31 0
Herring 17.42 -0
Whiting 17.42 0
Skate 17.11 0
Sole 18.11 0
Tuna 18.35 0
Turbot 18.02 0
Red mullet 16.77 0
Mullet 18.27 0
Scorpionfish 20.5 0
Salmon 16.68 0
Arctic char 12 0
Grayling 17.66 0
Pike 18.02 -0
Catfish N/A N/A
Eel 17.85 0
Carp 18.1 -0
Gudgeon 15.39 -0.26
Trout 17.88 0
Pound of olives 13.3 0
Pound of grapes 8.13 0.6
Sack of barley 10.67 0
Half-hundred weight of goat carcasses 19.27 0
Bottle of goat's milk 12.87 0
Tapestry 133.28 -0
Bottle of olive oil 128.68 0
Jar of agave nectar N/A N/A
Bushel of salt 18.17 0
Bar of clay 6.23 -0.03
Cask of Scotch whisky 124.41 31.25
Cask of Irish whiskey 128.15 0
Bottle of ewe's milk 12.65 0
Majolica vase 10 0
Porcelain plate N/A N/A
Ceramic tile N/A N/A
Parma ham 84.48 -0
Bayonne ham 53.26 0
Iberian ham 71.66 0
Black Forest ham 62.1 0
Barrel of cider 63.61 0.01
Bourgogne wine 73.8 0
Bordeaux wine 69.56 -0.08
Champagne wine 159.05 0
Toscana wine 26.3 0
Barrel of porto wine 86.54 0
Barrel of Tokaji 158.67 0
Rioja wine 150.78 0
Barrel of Retsina 27.18 0
Pot of yoghurt 93.42 0.01
Cow's milk cheese 83.55 0
Goat's milk cheese 110.39 -0
Ewe's milk cheese 93.94 0
Anjou wine 63.38 0
Ewe carcass 15.1 0
Mast 456.72 0
Small sail 208.21 0
Large sail 838.68 0
Tumbler of pulque N/A N/A
Jar of pulque N/A N/A